Gruszka...

"Kiedy moja babcia miała jedenaście lat, dostała zapalenia płuc i była umierająca. Działo się to jeszcze przed wynalezieniem penicyliny. Diagnoza: zapalenie płuc, równała się diagnozie: koniec. 
Leżała, małe drobne dziewczątko, w wysokiej gorączce i wszyscy na wsi wiedzieli, że to dziecko nie przeżyje. Dowiedział się też o tym jej dawny nauczyciel, mieszkający w miasteczku oddalonym o trzy godziny drogi lasem. Lubił babcię, pamiętał ją ze szkoły, w której kiedyś uczył. 
No i urwał w swoim sadzie gruszkę, wspaniałą, wielką gruszkę. Był ubogi, więc nie miał nic innego, co by mógł dziewczynce dać. Ruszył w drogę przez las. Podobnie jak inni pewny, że dziewczynka umrze. Nie wiedział nawet, czy zastanie ją jeszcze żywą. Niósł jej gruszkę na drogę z tamtego świata. 
Doszedł do domu, gdzie mieszkała babcia i poprosił, by go zaprowadzono do umierającego dziecka. Babcia osłupiała... 
Jej ukochany były nauczyciel wybrał się w wielogodzinną podróż lasem i przyszedł do niej, małej dziewczynki, aby jej przynieść prezent! Ujęła złocistą gruszkę w drobne, spocone od gorączki palce. 
Kiedy mi to opowiadała siedemdziesiąt lat później, w jej słowach można było wyczuć ówczesne wzruszenie i szczęście. 
Nauczyciel usiadł obok łóżka, przez chwilę z nią porozmawiał, pogłaskał ją i ruszył w powrotną trzygodzinną drogę lasem. Miał przecież w mieście tyle pracy! 
A babcia... Od tamtego momentu zaczęła zdrowieć. 
Psychologowie dobrze wiedzą, do czego zdolna jest psychosomatyka, co może zdziałać dotknięcie duszy, czego może dokonać przestrojenie duszy, jak czasami może uzdrowić jedno zdanie. 
Jedna radość...
Jeden dar. 
Ręka, która poda... gruszkę.
 
Babcia wyzdrowiała. Wyrosła, wyszła za mąż, miała córkę, córka wyrosła, wyszła za mąż, a potem urodziłem się ja. 
Pewna struna życia nie zerwała się. Nie zerwała się dzięki nauczycielowi, który nie zawahał się wyruszyć w na pozór zbędną drogę do umierającej dziewczynki. 
Który ofiarował jej gruszkę... swoją bliskość... parę słów...
Kto wie, gdzie jest pochowany ów nauczyciel, który na początku ubiegłego stulecia szedł przez sześć godzin lasem i przyniósł pewnej małej dziewczynce gruszkę. Kto wie, gdzie jest cisza, która się wznosi nad jego grobem. 
Ale ta cisza świeci. Są cisze, które świecą... Cisza, która pozostaje po dobrych ludziach, świeci. Kto wie, może jestem ostatnim, kto go wspomina.
 
Czasem wystarcza tak mało... 
Podarować gruszkę. Przyjść ciemnym lasem do kogoś, kto jest sam, chory, odczuwa ból.
Czasem wystarcza tak mało, coś zdawałoby się niepozornego... 
A cały jeden kontynent, cały jeden kontynent życia nie zatonie. Kto wie, kto dzisiaj, w tym momencie, czeka osamotniony, zrezygnowany, pełen bólu i niepokoju. 
Kto dzisiaj czeka na jakąś gruszkę, którą możemy mu podarować. 
Dzisiaj. My. Tylko my."
 
Eduard Martin
 
Ode mnie
Podaruj Komuś Gruszkę.
Tą Gruszką może być dobre słowo, obecność, odrobina czasu poświęcona tylko tej osobie. To dasz radę, wierzę w Ciebie. To kocham Cię bez żadnej okazji. To kromka dla obcego człowieka. To pomoc bez oczekiwania, że w zamian dostanę to samo. To zrobienie czegoś anonimowo, tak po prostu. 
Gruszka niewiele kosztuje, a może uratować czyjeś życie. 
Pomyśl jaką Gruszkę Ty możesz Komuś ofiarować...
I ją Podaruj ❤️
 
Edyta Maria Bożydar 
Z cyklu 365 okazji, by być szczęśliwą.
 

 

Komentarze

Julia Przygorska

Piękne ❤️tak nie wiele a za razem dla kogoś bezcenne

Ewa Alfut

Dziękuję za tak piękne słowa.
Wzruszyłam się bardzo.
"Cisza,która świeci"-jak ładnie.
Pozdrawiam serdecznie

Maria Jasińska

Pięknie napisane.Może moja gruszka przyniesie komuś szczęście.Dziękuję

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 230025 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych