I w końcu pokochałam siebie...
I w końcu pokochałam siebie.
Pokochałam taką, jaką jestem.
I w końcu stałam się szczęśliwa.
Stałam się szczęśliwa tak po prostu.
I w końcu poczułam się całością.
Poczułam się całością, taka, jaka jestem.
Jak to zrobiłam?
Przestałam słuchać innych, zaczęłam słuchać siebie.
Przestałam czekać, zaczęłam kochać.
Przestałam prosić, akceptuję.
Dziś już nie szukam innych.
Dziś szukam siebie.
I siebie naprawiam.
Bo w końcu zrozumiałam, że moje życie należy do mnie.
I że tylko ja mogę je zmienić.
Nikt inny nie ma takiej mocy.
Dzisiaj w końcu to wiem.
Wiem też,
że wszystko, co ważne dla mnie, zaczyna się ode mnie.
Zaczyna się we mnie.
I ta troska.
I ten szacunek.
I ta obecność.
No i ta miłość.
Dlatego pewnego dnia w końcu zrobiłam coś dla siebie dobrego.
Podarowałam sobie to wszystko.
Podarowałam,
jak najpiękniejszy prezent.
I tę troskę.
I ten szacunek.
I tę obecność.
I tę miłość.
Podarowałam sobie to wszystko,
bo w końcu zrozumiałam, że zasługuję na to, co dobre.
Tak po prostu na to zasługuję.
Teraz Ty.
Pomyśl.
Czego potrzebujesz?
Czego chcesz?
Jak chcesz?
Na co zasługujesz?
Kim jesteś dla siebie?
Kimś ważnymi?
Dbaj o siebie Kochana.
Zasługujesz na to, co dobre.
Pozdrawiam Cię ciepło,
Edyta Maria Bożydar
_____
Tekst pochodzi z książki,
365 okazji, by być szczęśliwą.
Napisałam ją dla Ciebie.
Napisałam ją, by nauczyć Cię jak pokochać siebie.
Jesteś ważna!
Jesteś ważny!
Moją książkę znajdziesz tutaj 👇👇👇
https://kobietablog-edytamariabozydar.pl/365-okazji-by-byc-szczesliwa.html


