Karma...

Karma.

Los.

Przeznaczenie.

A może 

Życie? 

Czym to dla mnie jest to wszystko? 

Okazją, by pójść naprzód. 

Szansą na rozwój. 

Lekcją, którą pora odrobić, by było lepiej. 

Zmianą, która zmienia to, co trzeba zmienić. 

Nie karą. 

Nie złym losem co, to uparł się na mnie. 

Nie karmą, co to wlecze się za mną niby kat okrutny. 

Gdzieś ostatnio wpadł mi tekst o karmie. 

Przeczytałam.

 

Nie daj się karmie.

Masz wybór.

Nic nie musisz robić.

Masz wolną wolę.

 

I tak sobie pomyślałam.

Że jak dla mnie, to słyszę takie dziecko co, to szuka sposobów, by nie odrobić lekcji.

By nie iść do tej szkoły.

By nic nie robić. 

Przypominają mi się słowa znanego wierszyka dla dzieci. 

„Na tapczanie siedzi leń.

Nic nie robi cały dzień.

O, wypraszam to sobie!

Jak to?

Ja nic nie robię?

A kto siedzi na tapczanie?

A kto zjadł pierwsze śniadanie?

A kto dzisiaj pluł i łapał?

A kto się w głowę podrapał?

A kto dziś zgubił kalosze?” 

I tak dalej. 

I tak dalej. 

Każda wymówka jest dobra, by nie robić nic. 

By odrzucać kolejno lekcje, które nam niesie życie. Zawsze można powiedzieć, że to nie moje. To zły los się uparł. Że wina męża. Że żona niedobra była. Że dzieci niewdzięczne. Że szef najgorszy na świecie. Nie wspominając o ojcu i matce co, to zupełnie byli nieudani. No i jeszcze teściowa, ta to dopiero cholera była. Wszyscy tylko nie ja.

Taka karma.

Takie życie. 

Tylko co dalej? 

Gdzie zajdziemy, jeśli będziemy w ten sposób myśleć, żyć? 

Co osiągniemy, jeśli nie zrobimy nic? 

Oczywiście możemy zrzucić odpowiedzialność na wszystkich wokół, tylko co nam to da w ogólnym rozrachunku?

No nic nam nie da.

Nic się nie zmieni.

Będzie constans. 

No właśnie. 

W jednym zgadzam się, jeśli chodzi o wypowiedź dotyczącą karmy.

Mamy wolną wolę.

Nasze życie należy do mnie, do Ciebie.

Jest sumą naszych wyborów. 

Zawsze możemy być tym leniem, co to siedzi na kanapie.

Może i ktoś nam uwierzy. Wesprze.

Pomoże.

Jednak jeśli nic nie zrobimy, z tym, co np. boli, co sprawia, że świat się kończy, to na dłuższą metę nic z tego dobrego nie będzie.

Ten nasz świat w końcu się skończy. 

Dobre duszę odejdą. 

A my zostaniemy z tym całym bałaganem, na który pracowaliśmy latami.

Mamy przecież wolną wolę.

Nic nie musimy robić.

Nic nie musimy zmieniać. 

Jesteśmy wolni. 

Jednak muszę to powiedzieć. 

Potem nie miejmy pretensji do życia, że było do dupy.

Dawno temu zrozumiałam, że nie jest aż tak ważnym, co daje mi życie. Ważnym jest to, co z tym robię, co dało mi życie.

Dlatego nie szukam powodów.

Szukam sposobów.

Sposobów na to, co dobre dla mnie i dla tych, co wokół.

 

Dzisiaj

Dobrego Dnia Ci życzę. 

 

Edyta Maria Bożydar 

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 175691 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych