Wyrosłam...

Pewnego dnia wyrosłam z tych wszystkich bliskich, którzy bliskimi nigdy nie byli.
Oni?
Oni byli tacy na niby.
Byli, by mogli powiedzieć, 
a nie mówiłam.
Nigdy, jak Ci pomóc? 
Dziś już wiem, że nie chcę takiej bliskości.
Ot myślę sobie, nic nie jest warta.
 
Wyrosłam z ludzi, którzy robiąc mi krzywdę, mówili, że to dla mojego dobra.
Dziś wiem, że to ich dobro nigdy nie było moim.
 
Wyrosłam ze wszystkich przyjaciół od serca…
Dziś wiem, że przyjaźń jest sztuką, nie tylko, gdy bieda, ale i wtedy, gdy w naszym życiu dzieją się Cuda.
 
Wyrosłam też z ludzi, którym ciągle jest źle.
Wyrosłam z tego, że wszystko do dupy. 
Wyrosłam z każdego, się nie da, bo nie.
Dziś wiem, że wiele się da.
Ot.
Trzeba tylko chcieć.
 
Wyrosłam też z tego dziwnego przeświadczenia, że muszę tak na siłę być dla innych.
Dziś wiem, że nie. Że nic nie muszę.
Mogę.
Mogę, gdy będzie to moje. 
 
Wyrosłam też z tego cholernego, co ludzie powiedzą.
Dziś wiem, że są tacy, co to zawsze będą gadać.
Ot taka natura.
Ja nic nie zrobię, by było lepiej.
Ja żyję własnym życiem.
To mogę. 
Ich?
Puszczam przed siebie. Niech idą, gdzie oczy poniosą.
Każdy z nas ma swoją drogę. 
 
Wyrosłam też z tego dziecięcego przeświadczeniem, że tak nie wypada.
Dziś wiem, że różnie to bywa z tym, co wypada. Jest jak los na loterii.
Czasem wypada, a czasem nie.
 
Najdłużej mi zeszło, by wyrosnąć z tej miłości, co boli.
By wyrosnąć z kochania za dwoje.
By wyrosnąć z drugiej połówki.
Oj. Trochę mi zeszło. 
Ale w końcu wyrosłam.
Dziś już wiem, że miłość nie musi boleć. Że ona może wspierać, budować, dawać rady, nawet, gdy wokół jest źle. 
Dziś też wiem, że jestem całością. Że od początku byłam.
Wiem też, że można mnie kochać taką, jaką jestem.
Że zasługuję na prawdę, czułość, na obecność.
Że zasługuję na to, co dobre ot tak po prostu. 
W końcu też zrozumiałam, że wpierw muszę pokochać siebie, by potem umieć tak dobrze pokochać kogoś innego.
Dziś wiem, że to podstawa. 
Bez tego ani rusz.
 
Wyrosłam.
Więc można powiedzieć, że w jakimś sensie w końcu dorosłam.
Dorosłam do tego, by być.
By być tak naprawdę. 
By kochać.
By być szczęśliwą.
Ot.
Tak po prostu, by cieszyć się życiem.
By w końcu mieć odwagę, żyć tak po swojemu.
Tak dobrze dla siebie. 
 
Edyta Maria Bożydar.
Z cyklu W drodze do samej siebie.
 
 

 

Komentarze

Ewa Mierzejewska

Przecudnie napisane . Przekaz słów które trafiaja do do serca . Dziekuje

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 229960 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych