Zasłużyć na miłość...
Kiedyś myślałam, że na miłość trzeba zasłużyć.
Że tylko wtedy, gdy będę miła, grzeczna, taka akuratna na każdą okazję, to będę kochana.
Myślę sobie, że tam wtedy
nie rozumiałam nic z tej miłości.
Pogubiłam się w niej.
Nie umiałam jej brać.
Umiałam tylko dawać.
Siebie.
Choćby całą.
Tak bardzo chciałam na nią zasłużyć.
To nic, że uwierało.
To nic, że czasem i bolało.
Byłam jak ćma.
W imię miłości byłam w stanie poświęcić siebie.
O mało nie przegrałam życia.
Dzisiaj?
Dzisiaj już wiem, że tak się nie da.
Nie da się zasłużyć na miłość.
To nie Nagroda Nobla.
Jest poza kryteriami szanownej komisji.
Miłość?
Ona jest albo jej nie ma.
Jeśli jest, to trzeba ją tworzyć we dwoje.
Nigdy za dwoje.
Nigdy kosztem siebie.
Miłość to ja i Ty.
To jest to nasze razem.
Razem tworzone
każdego dnia.
Tak dzień po dniu.
Jest wtedy szansa, że coś z tego będzie.
Że będzie dobrze.
Tak mimo tego, co trudne, będzie dobrze.
I o to chodzi.
By było dobrze.
Jeśli jest źle, to może trzeba pomyśleć, co dalej.
Nie pozwól się krzywdzić w imię miłości.
Dbaj o siebie.
Siebie masz tylko jedną.
Pozdrawiam Cię ciepło,
Edyta Maria Bożydar
Tekst pochodzi z książki,
365 okazji, by być szczęśliwą.
Znajdziesz ją tutaj 👇👇👇
https://kobietablog-edytamariabozydar.pl/365-okazji-by-byc-szczesliwa.html






