Zupa pomidorowa...

Przeczytałam słowa.
 
Niektórzy ludzie nigdy cię nie polubią, ponieważ twój duch irytuje ich demony.
 
Co sobie myślę? 
No myślę sobie, że dokładnie tak jest. 
Czy to jest smutne? 
Czy to jest złe?
Kiedyś bym powiedziała, że to jest smutne.
Kiedyś zrobiłabym dużo, by to zmienić. 
Dlaczego? 
Bo kiedyś chciałam, bardzo chciałam, zasłużyć na miłość, na sympatię, na dostrzeżenie w oczach innych ludzi uznania dla samej siebie.
Dziś? 
Dziś wiem, że to droga donikąd. 
Dziś wiem, że tak się nie da. 
No może się da. 
Ale będzie to kosztem mnie samej. 
A ja już tak nie chcę. 
Nie chcę robić nic kosztem siebie.
Moja akceptacja wynika z faktu, że dziś wiem, że 
postawa nielubienia nie wynika z tego, że coś z nami jest nie tak. 
Taka postawa jest wypadkową, tego, co w każdym z nas. 
Tego, co myślimy 
Tego, w co wierzymy. 
Ot. 
Tych naszych butów, w których idziemy przez świat. 
Jeden lubi zupę pomidorową inny ogórkową. 
Czy to jest złe? 
Czy któraś z zup powinna czuć się zawiedziona? 
No jasne, że nie. 
Dlatego, jeśli irytujemy kogoś, to po prostu to zostawmy. 
Idźmy dalej. 
Jego irytację, te jego demony zostawmy jemu samemu. 
On sam musi sobie z nimi poradzić. 
My tego nie musimy robić.
Nawet nie mamy takiej mocy. 
My? 
My spróbujmy zająć się sobą. 
Tym, co dla nas ważne. 
Tym, co w nas. 
Bo na to, dobrze by było, byśmy mieli wpływ. 
Bo jak to kocham mówić. 
Wszystko zaczyna się od Nas. 
Wszystko zaczyna się w Nas. 
Akceptacja samych siebie też. 
 
Hasło na dobry dzień? 
Nie jesteśmy zupą pomidorową. 
A może ogórkową. 
Wrzućmy na luz.
Nie wszyscy muszą nas lubić. 
 
Edyta Maria Bożydar 
Z cyklu 365 okazji, by być szczęśliwą.

 

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 230022 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych