Bo cały w tym ambaras...

Ktoś napisał.
Bo cały w tym ambaras co by dwoje chciało naraz.
Z jednej strony tak.
Jednak z drugiej nie tak do końca.
Po mojemu to, że tych dwoje chce naraz, jest wypadkową postawy gotowości.
Gotowości, która jest wypadkową pracy nad sobą samym.
Tylko nad sobą.
Pracy, która polega na tym, że pracujemy ze swoimi przekonaniami.
Pracujemy ze swoim cieniem.
Nie próbujemy zmieniać innych na własną modłę. Zmieniamy siebie.
Tak rodzi się ta gotowość, o której mówię.
Gotowość na drugiego Człowieka.
Wszystko jest proste. Zrozumiałe.
Już nie ma mowy o żadnych ambarasach.
Wszystko jest jednym.
Wszystko jest całością.
Jest instynktownie.
Jest tak, bo tych dwoje, zanim stali się gotowi na siebie nawzajem, stali się wpierw gotowi na sobie samych.
Wypracowali tę gotowość wpierw w sobie.
Nie oczekują od drugiej osoby, że ta zapełni w nich jakąś pustkę.
Ani jedno, ani drugie nie chce łatać, naprawiać siebie kimś innym.
Robią to sami.
Pracą nad sobą.
Nie naprawiają też tej drugiej osoby. Mają świadomość, że każdy sam siebie musi naprawić.
Zmienić.
Wypełnić miłością.
Mają tego świadomość.
Świadomość tej pełni.
Tej Jedności w sobie samym.
By mieć taką świadomość, by tak się stało, musimy zrozumieć jednak coś bardzo ważnego.
Leżącego u podstaw, każdej zmiany.
Świadomość, że to my sami jesteśmy źródłem.
Że wszystko zaczyna się od Nas. Że wszystko zaczyna się w Nas. Świadomość, że to My sami musimy się nauczyć się kochać, akceptować, wybaczać.
Być.
Dopiero wtedy, gdy będziemy sami tak dobrze ze sobą, dopiero wtedy, tak naprawdę będziemy gotowi na drugiego Człowieka.
Bez tego ani rusz.
Bez tego będziemy dreptać w miejscu, raniąc i siebie i innych....
Dlatego tak ważnym jest pokochanie siebie.
Wpierw siebie, by potem umieć pokochać kogoś innego.
Edyta Maria Bożydar
Z cyklu 365 okazji, by być szczęśliwą.

 

 

 

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 230013 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2022
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych