Ktoś powie, że nie odkryłam Ameryki...

Ktoś powie, że nie odkryłam Ameryki, mówiąc, że wpierw trzeba pokochać siebie, by potem dobrze kochać innych ludzi.

Może i nie odkryłam czyjejś Ameryki.

Ja 

odkryłam swoją Amerykę. 

To była moja Ameryka, tam wtedy, gdy zrozumiałam, że tylko tak będę umiała, tylko tak będę wiedziała, będę czuła, gdzie leży ta cholerna granica, tego mojego, tak już nie chcę, to nie jest moje.

Tego mojego nie.

Gdy wpierw pokocham siebie. 

Odkąd pamiętam, miłość była tym, co dla mnie najważniejsze.

Ludzie, których kochałam, stawali się całym moim światem.

Gdy odchodzili, odchodził i ten mój świat.

Ile można tracić grunt pod nogami?

Dziś wiem, że o parę razy za dużo. 

Co zrobić, by tak się nie działo?

 

Posłużę się pewnym obrazem.

Często miłość jest porównywana do oceanu.

Cudnie.

Jednak jeśli miłość, to ocean, to trza mieć łódź, co po nim popłynie.

Co da rady.

Co pokona sztorm, burzę, ten cały bezkres tego oceanu i dopłynie szczęśliwie do portu.

Dopłynie tam, gdzie będziemy bezpieczni.

Czym jest ta łódź?

Dla mnie to są te  nasze przekonania.

To wiara w siebie.

To nasze poczucie wartości.

To ta miłość, o której mówię.

Jeśli tego wszystkiego brakuje to lipa.

To ta nasza łódź nie da rady.

Będzie taka dziurawa.

Wcześniej czy później zatonie.

Pójdzie na dno.

A nam, jeśli nie utoniemy, zostanie ta mielizna.

No właśnie.

Czy chcesz na tej mieliźnie dryfować?

Czy chcesz ciągle wracać na ten brzeg bez niczego? 

Czy ciągle chcesz tonąć?

Chyba nie.

Każdy z nas chce kochać i być kochanym.

Co w takim razie zrobić?

Trzeba załatać w sobie te dziury. 

Ten brak wiary w siebie.

To dziwne przekonanie, że wszyscy inni są ok, tylko z nami jest coś nie tak.

Tego wewnętrznego krytyka, co tylko siedzi w nam głowie i szepta, jesteś do niczego.

Jego trzeba po prostu wyrzucić z tej naszej głowy.

I

tę bylejakość, na którą się godzimy, mając nadzieję, że kiedyś będzie lepiej, że ten, którego kochamy, się zmieni.

To wszystko trzeba ładnie zostawić za sobą.

Jak?

Podpowiem Ci technikę, którą stworzyłam dla siebie.

Która mi pomogła.

Która nadal ciągnie mnie w górę, gdy zapomnę o sobie.

 

Stań z boku.

Popatrz na siebie z boku. 

 Pomyśl o sobie jak, o swoim dziecku.

Pomyśl o sobie jak o swojej córce.

Pomyśl o sobie jak o swojej mamie, siostrze, przyjaciółce.

 

Pomyśl o sobie, jak o kimś, kogo kochasz.

Kto jest dla Ciebie ważny.

Kogo nie pozwolisz skrzywdzić.

 

Pomyśl o sobie w ten sposób

i zadaj sobie pytanie, co byś tej bliskiej Ci osobie powiedziała, gdyby to ona miała w sobie tę wszystkie dziury?

Pomyśl.

Zastanów się.

A potem napisz do Niej list. 

Napisz.

Spisz te Twoje słowa.

 

A potem?

 

A potem przeczytaj ten list na głos.

I potraktuj go jak wiadomość z nieba.

Wiadomość napisaną przez najbliższą Ci osobę.

Ciebie samą.

 

A potem?

A potem tak zacznij się traktować.

Daj sobie to, co dobre. 

Powiedz sobie, 

Kocham Cię Mała i nie pozwolę więcej Cię krzywdzić. 

Powiedz te słowa, patrząc sobie prosto w oczy.

I

Obiecaj to sobie. 

I spróbuj dotrzymać tej obietnicy.

 

Wtedy jest szansa, że ta twoja łódź przestanie przeciekać.

Przestanie być dziurawa. 

I dopłyniesz. 

do portu po długiej wędrówce.

I odkryjesz tę swoją Amerykę.

 

Życzę Ci tego z całego serca.

No i  Dobrego Dnia Ci życzę.

 

Edyta Maria Bożydar.

 

 

Tekst pochodzi z książki, która właśnie powstaje

365 okazji, by być szczęśliwą

 

 

 Jeśli moje słowa trafiają do Ciebie, możesz wesprzeć to, co robię.

Jak?

Możesz wypić ze mną wirtualną kawę.

Poniżej link do Twojej kawy dla mnie

www.buycoffee.to/EdytaMariaBozydar

Możesz zostać też moim Patronem.

www.patronite.pl/EdytaMariaBozydar

 

 

Dziękuję

 

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 362966 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2024
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych