Samotność ...

Ktoś, kiedyś pod moim tekstem o byciu samej napisał prośbę o bardziej krzepiący tekst niż ten.

Pojawiła się teza, że samotność jest do kitu. 

I że w ogóle nie ma w niej nic, co by mogło być dobre.

Co sobie pomyślałam? 

Pomyślałam sobie, że dokładnie tak samo myślałam parę lat wcześniej. 

Dziś? 

Dziś patrzę na to bycie samej inaczej.

Patrzę dobrze.

Dziś odbieram to bycie samej, jako dobry czas na poznanie siebie.

Na zrozumienie siebie.

Taki czas na naprawienie tego, co w nas nie działa.

Skąd taka zmiana patrzenia?

8 lat temu zostałam sama z dzieckiem. 

Zostałam z zobowiązaniami, które nie powinny być moje.  

Płakałam codziennie przez 3 lata. 

Przestałam wierzyć. 

Czułam się okropnie. 

Czułam się taka niekochana.

Taka byle jaka.

A do tego wciąż kochałam kogoś, kto zupełnie na tę moją miłość nie zasługiwał. 

Czułam się samotna do bólu.

Gdy moje dziecko jechało do swojego taty, ja zostawałam sama.

I

cierpiałam.

Nigdy tego nie zapomnę.

W końcu jednak zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić.

Zrozumiałam to w ciszy, która była wokół mnie.

W tej, której tak wcześniej nie lubiłam. 

Tam, wtedy usłyszałam siebie chyba tak naprawdę pierwszy raz. 

Tam, wtedy zrozumiałam też, że muszę zawalczyć o siebie.

I to zrobiłam.

Wpierw chciałam innym udowodnić, że dam radę.

Jednak potem zrozumiałam, że to sobie muszę coś pokazać.

Siebie muszę przekonać, że jeszcze moje życie może być wartościowe.

Takie dobre dla mnie samej.

Każdego dnia uczyłam się, co to znaczy żyć po swojemu.

W zgodzie z sobą samą.

Dziś mogę powiedzieć, że 

od tamtego czasu w moim życiu zmieniło się prawie wszystko.

Zmieniłam się przede wszystkim ja.

Zrozumiałam, że w moim życiu tylko wtedy będzie dobrze, gdy ja będę się w nim dobrze czuła.

Zrozumiałam, że drogą do szczęśliwego życia, jest pokochanie siebie.

I ja to zrobiłam.

Dziś już nie czuję się samotna.

Wiem, że jeśli Ktoś będzie miał być w moim życiu, będzie.

Tak po prostu.

Ja? 

Ja żyję tak, jak potrafię najlepiej.

Doceniam.

Kocham.

Cieszę się chwilą.

Czy to nie jest cudowne?

Jest.

Dziś wiem, że 

tylko kochając siebie samego, będziemy umieli potem, gdy już spotkamy tego swojego Człowieka, dać i docenić tę miłość

Musimy jednak uwierzyć.

Uwierzyć, że zasługujemy na to, co dobre.

Wtedy drugi człowiek nie będzie ostatnią, tą przysłowiową deską ratunku, a świadomym wyborem. 

Naszym wyborem.

Takim dobrym dla nas. 

 

Pozdrawiam Cię ciepło 

Edyta Maria Bożydar 

 

Tekst pochodzi z książki, 

365 okazji, by być szczęśliwą. 

Napisałam ją dla Ciebie by nauczyć Cię kochać siebie już bez wyrzutów sumienia. 

Możesz znaleźć ją tutaj

👉👉👉👉👉👉

https://kobietablog-edytamariabozydar.pl/365-okazji-by-byc-szczesliwa.html

 

 

Dodaj komentarz
  • Odwiedzin wszystkich: 380726 

BLOG KOBIETA - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2024
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron artystycznych